Zeznawnie na rzecz oskarżenia jako biegły

Nigdy wcześniej nie spotkałem O. J. Simpsona, nie przeprowadzałem z nim wywiadu w ramach prowadzonych przeze mnie grup terapeutycznych dla agresywnych mężczyzn. Ale poznałem wielu takich jak on. Nie poznałem też nigdy Ike’a Turnera. Pamiętam tylko program przygotowany przez niego z Tiną Turner w początkach lat 60. i błyskotliwe rewie Ike’a i Tiny. Niemniej mam wrażenie, że w pewien sposób znam również jego, przynajmniej takim, jakim sportretowano go w filmie What’s Love Got to Do with It [Co ma tu do rzeczy miłość]. Film ukazywał karierę Tiny, kontrolowaną przez Ike’a. Był też opowieścią o ucieczce Tiny przed jego przemocą i atakami tyranii. W filmie przedstawiono Ike’a jako mężczyznę niefrasobliwego i wesołego w towarzystwie kolegów, ale brutalnego wobec Tiny. Nieustannie podkopywał jej zaufanie, nie doceniał talentu, wyraźnie dążył do dominacji. Od czasu do czasu dochodziło do wybuchów przemocy – bicia pięścią, uderzeń w twarz, obrażania, a nawet gwałtu. Był jednocześnie jej mentorem, stręczycielem i dręczycielem. Po wejściu filmu na ekrany obejrzeli go m.in. mężczyźni z moich grup terapeutycznych, którzy mieli za sobą wyroki sądowe za znęcanie się nad żonami. Uznali Ike’a za złego faceta, stosującego gorszy rodzaj przemocy niż oni. Gdyby Ike obejrzał film o moich pacjentach, miałby prawdopodobnie taką samą opinię o nich. O ile mi wiadomo, zaniepokoił go filmowy obraz własnej osoby.